Fragment książki "O PIRAMIDACH INACZEJ"

 

 

Rys. 23 a. Wyjaśnienie sposobu zwiększenia siły ciągnącej.

Zacznijmy więc od szukania śladów metod transportu, jakie Egipcjanie zostawili po sobie. Zanim skorzystamy z legend o chodzących kamieniach, spróbujmy przeanalizować jeden z nielicznych rysunków obrazujący transport olbrzymiego posągu pochodzący z czasów XII dynastii czyli około 800 lat po piramidach. Właśnie ten rysunek narobił najwięcej szkody w wyjaśnieniu metod transportu. Jego zbyt pobieżna analiza prowadzi do fałszywych wniosków. Jeżeli przyjmiemy jako główne założenie, że rysownik starał się jak najdokładniej przedstawić rzeczywistą scenę transportu posągu, to analizując treść rysunku powinniśmy znaleźć wyjśnienie co najmniej czterech jego cech charakterystycznych nie spotykanych gdzie indziej.

Po pierwsze, rysownik zadał sobie bardzo dużo trudu, aby przedstawić właśnie tyle osób w zaprzęgu.

Rys. 21 Transport 60-tonowego posągu

Po drugie, jeden z czterech rzędów ciągnących zdecydowanie wyróżnia się strojem: co druga para ciągnących ma długie fartuszki, a pierwsza para posiada dziwaczne nakrycia głowy.

Po trzecie, liny nie są zaczepione bezpośrednio do sań, lecz do elementu o nietypowym kształcie, który jednym końcem opiera się o płozy.

Po czwarte, jeden z pracujących najprawdopodobniej wylewa jakąś ciecz z przodu sań.

Ponieważ jest rzeczą fizycznie niemożliwą aby 166 ludzi było w stanie ciągnąć liny z siłą co najmniej rzędu 9 ton, należało szukać rozwiązania w zastosowaniu jakiegoś urządzenia umożliwiającego przełożenie sił i oczywiście znaleźć punkt oparcia umożliwiający zwiększenie siły. O ile nie jest rzeczą trudną znalezienie odpowiedniej maszyny prostej umożliwiającej zwięszenie siły, o tyle trudno było znaleźć na rysunku interpretację punktu oparcia. Dopiero próba znalezienia przyczyny, dla której jeden szereg ciągnących różni się od innych, pomogła znaleźć wielce prawdopodobną interpretację rysunku przedstawioną na szkicu poniżej.

Egipcjanie nie rozważali problemów ciągnięcia ciężkich głazów i posągów teoretycznie, oni to po prostu realizowali w praktyce. Sprawdzili, że nawet 300-tu czy 400-tu ludzi nie dałoby rady ciągnąć z siłą przekraczającą 9 ton. Liny z włókien oprócz szeregu zalet, mają jedną uciążliwą wadę, rozciągają się. Wydłużenia liny zależą oczywiście od wielkości siły rozciągającej, rodzaju splotu i długości liny. Gdyby kilkudziesięcioosobowy szereg ludzi usiłował ciągnąć za pomocą jednej liny, to ostatni w szeregu musiałby zrobić o kilka kroków więcej od pierwszego zanim lina uzyskałaby właściwe naprężenie. Każdorazowe zwolnienie napięcia zmuszałoby do wykonania ponownej pracy naprężania (niebagatelnej), a znajdowanie coraz nowych punktów oparcia dla nóg i zachowanie równoczesności działania wszystkich 50 ludzi jest mocno wątpliwe.

 

Rys. 22. Przestrzenny rysunek transportu posągu.

Ludzie ci mogliby co najwyżej szarpać liną i byłoby to zajęcie bardzo mało efektywne. Egipcjanie znaleźli genialne rozwiązanie.

Okazuje się, że kiedy ludzie starają się utrzymać uciekającą z rąk linę, sytuacja diametralnie się zmienia. Rozciągliwość liny przestaje przeszkadzać, nogi pozostają w miejscu, najwyżej ręce zmienią miejsce chwytu. Oprócz tego, człowiek trzymając uciekającą linę nie wykonuje pracy, w rozumieniu siła razy przesunięcie, jest w stanie utrzymać znacznie więcej niż ciągnąć.

Egipcjanie stworzyli coś w rodzaju ruchomego punktu podparcia składającego się z trzech rzędów ciągnących, którzy byli w stanie stawić chwilowo opór rzędu 65 kG każdy, co dało w sumie siłę oporu równą około 8 ton. Dopiero czwarty rząd, właśnie ten wyróżniający się ubirem, najważniejszy, bo wymagający równoczesności pracy, był tym rzędem ciągnących, który wykonywał właściwą pracę przeciągania posągu. 43 ludzi ciągnęło z siłą 25 kG każdy, co dawało w sumie ponad 1 tonę. Przy zastosowaniu bardzo ciekawego elementu, w postaci belki drewnianej o niezwykłym kształcie, umożliwiającego przełożenie około 1: 9, mogli oni wywirać na sanie z przymocowanym do nich posągiem, siłę 9 ton. Była to siła wystarczająca do ciągnięcia posągu, tym bardziej, że obie strony, ciągnąca i dająca oparcie, dysponowały pewnym zapasem. Przyjmując proporcje wymiarowe rysunku możemy w przybliżeniu ocenić wielkość przesunięcia posągu w jednym cyklu pracy. Jeśli przyjmiemy za możliwy 60o obrót belki w specjalnym gnieździe na końcu płóz, to przesunięcie sań mogło wynosić około 6 cm, w tym czasie szereg ciągnących przesunąłby się o 54 cm, następnie ciągnący cofnęliby się o 48 cm, szeregi stawiających opór przesunęłyby się do przodu o 6 cm (nie wykonując żadnej pracy) i cykl mógłby się powtórzyć.

Najbardziej obciążonym elementem byłoby gniazdo obrotu belki w zakończeniu płóz. Naciski występujące w tym miejscu z całą pewnością wymagały polewania wodą.

Czyżby więc Egipcjanie potrafili wykorzystywać zjawisko względności ruchu i stosować nieznane nam współczesnym maszyny proste. Prawdopodobnie byli jedynie doskonałymi obserwatorami przyrody.

Rys. 23. Sposób zamocowania belki do sań na wzór stawu kolanowego.

Jeżeli uważnie przyjrzymy się pracy konia lub wołu podczas wykonywania ciężkich prac np. orki, to nietrudno zauważyć, że koń ciągnie pług wbijając się trzema kopytami w ziemię. Te trzy kopyta, podobnie jak trzy szeregi napinających liny robotników na rysunku, to punkt oparcia dający możliwość wykonania pracy przesuwania posągu lub wyorania skiby ziemi. Czwarta noga podobnie jak czwarty szereg robotników wykonuje znacznie większy krok do przodu niż przesunięcie pługa. Różnice wynikać będą jedynie z różnych sposobów wywierania siły oraz z faktu, że nogi końskie naprzemian zmieniają swoje funkcje, a szeregi ciągnących mają funkcje przypisane na stale.

Jeżeli przyjrzymy się kolejnemu rysunkowi przedstawiającemu ten tajemniczy element, do którego przymocowane są liny ciągnących posąg i obok przekrój przez staw kolanowy konia, to nie będziemy się dziwić w jaki sposób Egipcjanie wynaleźli nietypową maszynę prostą umożlwiającą zwiększenie wywieranej siły.

Nawet jeżeli przezorni Egipcjanie wyłożyli powierzchnię gniazda blachą miedzianą, belka na pewno z czasem zużywała się i trzeba było ją od czasu do czasu wymieniać, dlatego na rysunku widzimy ludzi niosących zapasową.

Taka interpretacja rysunku dość jednoznacznie wyjaśnia znaczenie wszystkich nietypowych elementów widocznych na nim, pozwala przypuszczać, że Egipcjanie zdawali sobie sprawę, że bez zastosowania przełożenia siły nie ma mowy o optymalnym wykorzystaniu mocy człowieka. Człowiek nie lubi pracować ani bardzo wolno, ani bardzo szybko. Dzięki podobnym zaprzęgom budowniczowie piramid mogli znacznie zwiększyć gęstość strumienia kamieni na rampie poprzez znaczne, bo 3 lub 4-krotne zmniejszenie liczby ludzi ciągnących głazy. Gęściej ustwione na rampie sanie mogły poruszać się wolniej przy zachowaniu tej samej liczby kamieni transportowanych w ciągu jednego dnia.

mapa strony