Fragment książki "O PIRAMIDACH INACZEJ"

 

 

Rys.9. Poszczgólne fazy transportu bloków skalnych na drugi brzeg Nilu.

Twierdzenie, że Egipcjanie w roku mniej więcej 2600-setnym p.n.e. mieli podstawy, aby zaplanować budowę stukilometrowego tunelu, natomiast nie mieli podstaw do zaplanowania budowy piramid, może wydawać się szokujące, ale nie jest pozbawione logiki.

Zwróćmy uwagę na fakt, że Egipcjanie budując w czasach I i II dynastii grobowce zwane "mastabami", zdobyli olbrzymie doświadczenie w drążeniu chodników w litej skale. Mastaba to niewysoka, trapezowa budowla, będąca jakby przykryciem wykutej głęboko pod nią komory grobowej i prowadzącego do niej chodnika. Budowana była z niewielkich bloków skalnych, cegły mułowej i gruzu, nie dawała więc możliwości zdobycia doświadczeń w lądowym transporcie dużych bloków skalnych.

Z kolei budowa ogromnej liczby kanałów nawadniających z całą pewnością spowodowała rozwój transportu wodnego. Jednym słowem Egipcjanie w momencie przystępowania do budowy piramid posiadali umiejętności kucia skały oraz transportu wodą. Zatem decyzja o budowie tunelu będącego równocześnie kanałem wodnym, żeglownym wyłącznie przy wysokim poziomie wody w Nilu, byłaby oparta na solidnych podstawach, natomiast decyzja o budowie piramid wymagała dopiero rozwiązania problemu transportu lądowego wielkiej ilości kilkutonowych bloków skalnych.

Powinniśmy również uświadomić sobie, że budowniczy pierwszej piramidy nie mógł przewidywać budowy następnych piramid. Stawiany przez niego cel był zbyt mały, aby zapoczątkować tak gwałtowną rewolucję w budownictwie egipskim. W ciągu dosłownie kilkunastu lat Egipcjanie przeszli z cegły mułowej, ważącej kilka kilogramów, do bloku skalnego ważącego ponad dwie tony. Rewolucja ta, tak czy inaczej, nastąpiła, ale była wynikiem konieczności zagospodarowania olbrzymiej ilości pozyskiwanego w trakcie budowy tunelu kamienia.

Przypuszczalnie nigdy nie dowiemy się jakimi przesłankami kierowali się Egipcjanie wykuwając z litej skały w ciągu niecałych 200 lat co najmniej 20 milionów metrów sześciennych kamieni. Piramidy są namacalnym dowodem, że ta gigantyczna praca została wykonana. Pozostaje odpowiedzieć sobie na wątpliwości czy kamienie wykuwano w kamieniołomach w Tura oraz w kilkudziesięciu innych miejscach w pobliżu budowanych piramid, a niektóre bloki granitu aż w górnym biegu Nilu, czy w jednym miejscu, drążąc tunel w wapiennym masywie gór Pustyni Arabskiej, aby z czasem dotrzeć do ich granitowego rdzenia.

Przyjmując drugą wersję nie zmieniamy nic w "bilansie energetycznym epoki", dokonujemy jedynie operacji myślowej, polegającej na skupieniu wysiłku Egipcjan na realizacji jednego celu.

Ten cel to Kanał Kapłanów. Tylko takie przedsięwzięcie było godne wysiłku na miarę dokonanej rewolucji w budownictwie Starożytnego Egiptu.

Spróbujmy więc zlokalizować ten jeszcze nie odkryty ósmy cud świata. Najprawdopodobniej zaczynał się na wysokości Fajum i biegnąc na wschód sięgał wybrzeży Morza Czerwonego, oczywiście o ile został dokończony. W tym miejscu odległość Nilu od Morza Czerwonego jest najmniejsza, tunel nie musiał więc być dłuższy niż 100 km. Rozpoczęto jego budowę od drążenia wąskiego kanału pilotującego, a może była to istniejąca jaskinia, która poszerzana i przedłużana stopniowo stawała się kanałem. Początkowo wydobywano gruz kamienny, dopiero po pełnym rozruchu budowy zaczęto wydobywać metodycznie wycinane kostki kamienne. Ich wielkość ustalono mając na względzie maksymalne skrócenie czasu budowy tunelu, była to więc kostka jak największa. Jej wymiary ograniczała jedynie możliwość transportu. Ponieważ był to transport wodny, nic nie stało na przeszkodzie aby był to prostopadłościan o masie ponad dwie tony.

Pamiętajmy o tym, że w budownictwie światowym dopiero w dwudziestym wieku, cegła została zastąpiona wielką płytą. Przez 19 stuleci najwygodniejszym sposobem budowy była konstrukcja składająca się z lekkich, kilkunasto lub najwyżej kilkudziesięcio kilogramowych elementów. Egipcjanie zdecydowali się na budowę piramid z 2,5 tonowych głazów, ponieważ stanęli przed wyborem cięcia ich na mniejsze kostki lub nauczenia się transportu w niezmienionym stanie. Wybrali to drugie rozwiązanie, ponieważ było łatwiejsze w realizacji. Jak sobie poradzili z problemem transportu lądowego dowiemy się później, na razie interesuje nas budowa tunelu i związany z nią transport wodny.

 

Rys. 6. Przekrój tunelu.

Wysokość tunelu zapewne nie przekraczała 10 m. Wykuwany był na takim poziomie, aby przy niskim stanie wody był całkowicie suchy. Przy wzroście poziomu wody o średnio 6 m, prawie wszystkie bloki skalne, na szerokości tunelu (około 20 m), mogły być zabierane przez łodzie bezpośrednio z miejsca pierwotnego spoczynku. Górne warstwy, sąsiadujące bezpośrednio ze sklepieniem tunelu były transportowane w postaci gruzu, z którego budowano rampy i inne pomocnicze budowle nie wyłączając niektórych piramid.

Jak rozwiązano najtrudniejszy w starożytności problem załadunku i wyładunku kamieni na łodzie wyjaśnia zachowany w jednym z grobowców w Hierakonpolis rysunek, pochodzący jeszcze z predynastycznego okresu. Jego interpretacja przedstawiona na rysunku poniżej, może nie jest oczywista, ale bardzo prawdopodobna.

Rys.7. Malowidło z grobowca Hierakonpolis i jego interpretacja rysunkowa.

Te, o niecodziennym wyglądzie, łodzie posiadały prawdopodobnie na swoim pokładzie solidne skrzynie. Każda skrzynia miała w swojej górnej części specjalne uchwyty do zamocowania lin i były one rozsunięte wzdłuż długości łodzi na wymiar transportowanego bloku skalnego. Operacja załadunku a dokładniej wciągania kamienia otworem w dnie łodzi odbywała się w bardzo prosty sposób. Łódź podpływała nad stojący blok, a do skrzyń wrzucano tyle kamieni, żeby osiadła niemal na dnie kanału. Po zamocowaniu kamienia linami do uchwytów wyrzucano ze skrzyń już niepotrzebny balast do skrzyń następnej łodzi. Oswobodzona z ciężaru kamieni łódź wynurzała się podnosząc jednocześnie blok. Operacja kosztowała sporo energii, ponieważ każdorazowo należało przerzucić, z łodzi do łodzi, ciężar przekraczający wagę transportowanego głazu.

W przypadku drążenia Kanału Faraonów koszt energetyczny mógł być zdecydowanie mniejszy. Konstrukcja łodzi również nie musiała być tak skomplikowana. Pracę tysięcy niewolników wykonywał Nil.

Lekkie trzcinowe łodzie ustawiano na przygotowanych do transportu blokach i przywiązywano je linami. Należało tylko zaczekać na wysoką wodę i łodzie z podwiązanymi u dna kamieniami można było odholować w dowolnie wybrane miejsce.

Rys. 8. Łodzie z przywiązanymi blokami skały oczekujące na wysoką wodę.

Najprostszym rozwiązaniem było przeholowanie ich na zachodni brzeg Nilu, gdzie fala przypływu zalewała rozległe doliny pól uprawnych. Na brzegach tych pól, ku wielkiemu zmartwieniu chłopów egipskich, pozostawiano transportowane bloki. Odwiązane od łodzi kamienie osiadały w mule i po opadnięciu wody mogły być transportowane lądem. Uwolnione od ciężaru łodzie szybko wracały do tunelu, aby zdążyć zabrać kamienie z poziomów, do których fala przypływu jeszcze nie dotarła.

Proces ten był możliwy dzięki specjalnej metodzie prowadzenia prac. Drążenie tunelu zaczynano, na przykład, w prawym górnym rogu, aby zakończyć je w lewym dolnym. Kuto długie, ciągnące się kilka kilometrów stopnie o szerokości równej co najmniej dwóm szerokościom wykuwanego bloku powiększonym o wymiary szczeliny powstającej w trakcie kucia. Z zachowanych śladów w kamieniołomach w Tura wynika, że szczeliny te miały około 15 cm szerokości.

Taki system prowadzenia prac zapewniał swobodny dostęp do wykuwania jednocześnie całej rocznej produkcji bloków oraz przywiązania ich do łodzi bez konieczności ruszania z miejsca. Jeżeli przyjmiemy, że średnia roczna ilość wydobytej skały wynosiła 100 tysięcy m3, przy czym co najmniej 50 tysięcy m3 przypadało na foremne bloki, to prace wydobywcze musiały być prowadzone równocześnie na długości około 14 km. Pozwalało to zatrudnić olbrzymią liczbę niewolników sięgającą z pewnością przynajmniej 30 tysięcy osób zatrudnionych bezpośrednio przy miedzianych dłutach. Jeżeli dodamy do tego nadzorców i tragarzy noszących żywność, to była to armia, której utrzymanie w posłuchu było możliwe wyłącznie dzięki specyficznym warunkom pracy.

Zamknięci zupełnie jak w lochu niewolnicy nie mieli możliwości ucieczki. Wszelki bunt mógł być natychmiast stłumiony odcięciem dostaw żywności. Niewolnicy skazani na pracę w tunelu dość szybko umierali i zastępowani byli nowymi, a ciągnęło się to przez 200 lat. Powtarzający się cykl pracy nie stwarzał kłopotów organizacyjnych. Ze względu na stalą i nie nazbyt wysoką temperaturę praca mogła trwać cały rok. Kiedy Nil opadał, kuto kostki kamienne i przygotowywano je do transportu, a kiedy poziom wody się podnosił część ludzi znajdowała zatrudnienie w transporcie, a część kuła partie przylegające do sklepienia tunelu. Wykuwano wtedy drobniejsze kamienie, które bez trudu ładowano na zwyczajne łodzie kursujące tam i z powrotem po zalanym tunelu. W tym czasie prawdopodobnie wykuwano liczne szyby wentylacyjne, których zamaskowane wyloty powinny istnieć w niedostępnych skalistych zboczach gór.

Na pytanie, czy tunel istnieje do dzisiaj, trudno odpowiedzieć. Jeżeli był wybudowany, to w tym sejsmicznie stabilnym rejonie kuli ziemskiej nie powinien ulec całkowitemu zniszczeniu, można więc próbować go odszukać.

Rys.10. Metoda wykuwania tunelu zapewniająca równoczesny dostęp do całorocznej produkcji kamieni.

Może znajdziemy inną budowlę, wymagającą wydobycia podobnej ilość kamieni z zachowaniem warunku podobnie łatwego ich transportu.

Może jest to jezioro Birkat Karun, które nazywane przez Herodota jeziorem Mojrisa było, jego zdaniem, dziełem rąk ludzkich. Pisze on " ...że stworzyły je i wykopały ręce ludzkie, ono samo zaświadcza. Bo mniej więcej w środku jeziora stoją dwie piramidy, każda wystająca z wody na pięćdziesiąt sążni, a pod wodą jest równie głęboko podbudowana. Opowiadali też krajowcy, że to jezioro pod ziemią ma ujście do libijskiej Syrty".

Możliwości jest wiele, szczególnie jeżeli skorzystalibyśmy z fantastycznych pomysłów von Dnikena o przybyszach z kosmosu budujących np. lotnisko. Spróbujmy jednak trzymać się rzeczywistości i sprawdźmy, jak mieszczą się w koncepcji istnienia jednej większej nadrzędnej budowy, główni świadkowie i sprawcy całego zamieszania, czyli piramidy egipske.

mapa strony